Zdrowie

Recenzja usługi „sesja terapeutyczna on-line”

Czy ja – pracownik branży IT – mam szansę na terapię on-line dopasowaną do moich potrzeb? Poszukiwania trwały długo, ale ich wynik mnie zaskoczył.

Pomoc terapeutyczna dla wielu osób to nie tylko wsparcie tu i teraz, ale szansa na to, by zacząć widzieć swoją przyszłość w jasnych barwach. W moim przypadku tak właśnie było, bo przyszedł moment, w którym nic nie miało sensu, a każdy dzień stawał się walką o to, by dotrwać do końca i położyć się spać. Praca w IT na stanowisku Senior Frontend Developera wiąże się z wielkim stresem i presją. Poświęcam jej sporo czasu. Nawet za dużo, bo zacząłem siedzieć przy komputerze w weekendy. Moja dziewczyna miała dosyć. A mnie dopadły problemy z różnych stron. W krytycznym momencie namówiła mnie na podjęcie psychoterapii. I to wszystko zmieniło. Chciałem podzielić się moim doświadczeniem, żeby pokazać, jak działa terapia on-line. I pokazać, że lepiej się nie wahać, tylko skorzystać z pomocy.

Praca w IT ma swoje dobre i złe strony. Dobre są takie, że łączę pasję z zawodem i zarabiam przyzwoicie. Na to nie mogę narzekać. Minusy są takie, że muszę nie tylko zajmować się kodowaniem, ale mam też kontakt z klientami i zespołem. Oczekiwania są duże, doba ma tylko 24 godziny, a ambicja nie pozwala złożyć broni. Jednak moje problemy miały swoje korzenie nie tylko w pracy zawodowej, ale też w sferze prywatnej. Problemy w domu rodzinnym, kłopoty zdrowotne rodziców – to długa i przygnębiająca opowieść.

Kiedy zacząłem na poważnie myśleć o pomocy, miałem pewność, że:

  1. potrzebna mi terapia on-line, bo nie jestem w stanie wyrwać się w ciągu dnia, ani nawet wieczorem na sesję. Zwłaszcza, że pracuję zdalnie, w małej miejscowości, gdzie dojazd do większego miasta to dodatkowy czas, którego mam mało;
  2. potrzebna mi psychoterapia dla wymagających. Dużo przeszedłem, moje życie zaczęło się walić. Związek wisiał na włosku, w pracy zacząłem popełniać błędy. Pojawiły się koszmary nocne. Psychoterapeuta on-line musiał więc wiedzieć, jak się zabrać do rzeczy, żebym mógł zacząć jakoś z tego wychodzić. A byłem nastawiony sceptycznie. I jednocześnie miałem nadzieję, że w końcu ktoś zrozumie co czuję, że ktoś z zewnątrz da mi wsparcie.

Okazało się, że terapia on-line może się odbywać przez zwykły komunikator. Na przykład Skype czy WhatsApp. Wystarczy kamerka i mikrofon. Kamera ma znaczenie, bo dobrze widzieć drugą osobę. Zwłaszcza, jak opowiada się o trudnych rzeczach. Za to samo połączenie jest proste. Nawet dla osoby, która nie jest jakoś super obeznana z działaniem komputera. Pobranie aplikacji jest intuicyjne, ale jakby co, polecam obejrzeć dowolny tutorial na YouTube.

Czy się stresowałem przed pierwszą konsultacją? Trudno się nie stresować. Moją główną obawą było to, czy będę potrafił otworzyć się przed obcym człowiekiem i to w rozmowie przez Internet. Zastanawiałem się też, czy taka forma terapii jest w ogóle skuteczna. W końcu co innego pójść do gabinetu, a co innego połączyć się z terapeutą przez Skype, siedząc we własnym fotelu w domu.

Umówiłem się z psychologiem premium w PROzytywnie popołudniu. Zadbałem, żeby nikt nie przeszkadzał. Wyciszyłem komunikatory z pracy i telefon.

Co się działo dalej?

  • Terapeuta w PROzytywnie, Pan Sebastian, zapytał mnie, o czym chcę porozmawiać. Zacząłem opowiadać o tym, co mnie męczy najbardziej. Co sprawia, że nic mi się nie chce, że jestem przygnębiony i łatwo mnie rozdrażnić.
  • Psycholog mi nie przerywał. Ale kiedy się zatrzymałem, pytał o różne rzeczy. Czasem zaskakiwało mnie, że ja sam nigdy sobie podobnych pytań nie zadałem.
  • Kiedy mniej więcej opowiedziałem, z czym przychodzę, ustaliliśmy, że potrzeba więcej sesji, żeby pracować nad tym, co się dzieje. Ogólnie opcja była taka, że ta pierwsza konsultacja nie oznaczała wcale, że muszę to kontynuować. Mogłem zobaczyć, czy to jest dla mnie. Przekonałem się, że jak najbardziej. Ustaliliśmy, że będziemy się widywać online raz w tygodniu. Każda sesja trwa 50 minut. Ani mniej, ani więcej. To czas wyłącznie dla mnie.
  • Terapeuta zapytał, jak się czuję, jak ta forma mi się podoba. Czułem się dobrze. Przyszła pierwsza ulga, że wyrzuciłem z siebie część rzeczy. No i ulga, że ktoś się nie przestraszył, że chce pomóc.
  • Spodobała mi się profesjonalna atmosfera. Terapeuta był skupiony na mnie, uważnie słuchał. To dało mi poczucie, że na serio interesują go moje problemy. I że mnie nie ocenia. Tego też się bałem, ale okazało się, że nic takiego nie ma prawa się wydarzyć.

Jakie były moje wrażenia po pierwszej terapia on-line w PROzytywnie?

Przede wszystkim, żadna z moich obaw się nie spełniła. Terapeuta połączył się ze mną punktualnie i bez problemu. Wszystko było dobrze słychać i widać. Rozmowa bardzo na plus, po jej zakończeniu poczułem, że chcę iść dalej.

  • Terapeuta, który ze mną rozmawiał, zaskoczył mnie. Był sympatyczny, uprzejmy, ale też zaangażowany i bardzo spokojny. To przyjemne widzieć, że ktoś poświęca ci całą swoją uwagę. Nic mu nie umknęło, zwłaszcza, jak zacząłem opowiadać coś „na okrętkę“. Wtedy pomagał pytaniami.
  • Te 50 minut to idealny czas na spotkanie. Minęły szybko, byłem zdziwiony, że to „już“. Bałem się, że nie będę wiedział, o czym opowiadać. I że będę przynudzał, bo co może być ciekawego w człowieku z branży IT, który nie ogarnia i w robocie, i w domu? Ale nic z tych rzeczy. Terapeuta zaangażował się. Naprawdę czułem, że poświęca mi swoją uwagę.
  • Cieszyłem się, że rozmawiam z mężczyzną. Po prostu to było dla mnie ważne, żebym poczuł się naprawdę zrozumiany. I bezpieczny. Myślę, że poczucie bezpieczeństwa na terapii jest super ważne. Specjalista po drugiej stronie to ktoś, o kim powiem: życzliwy, serdeczny, otwarty, dodający otuchy.

Tu muszę wspomnieć o tym, jak w ogóle odbieram terapeutę. Trochę nie wiedziałem, czego się spodziewać. Ale już przy pierwszym spotkaniu parę rzeczy rzuciło mi się w oczy:

  • osoba zajmująca się terapią on-line jest bardzo wyrozumiała. W sensie – można podzielić się naprawdę trudnymi rzeczami i nie zobaczyć na twarzy specjalisty zdziwienia czy jakiegoś grymasu;
  • terapeuta potrafi skupić się maksymalnie na pacjencie i sprawić, że nawet on-line ma się wrażenie bliskiego kontaktu, zaangażowania w pełni. To duża sztuka, dlatego tak mi zależało na psychoterapii dla wymagających;
  • język naszej rozmowy był na serio zrozumiały. Nie musiałem głowić się nad żadnymi trudnymi słówkami. Żadnej wiedzy medycznej, tylko rozmowa o moich problemach.

Co mi pomogło podjąć decyzję o skorzystaniu z terapii premium?

Sprawdziłem opinie, jakie wystawili inni pacjenci kliniki. Moją uwagę przykuły zwłaszcza te trzy, bo to trochę tak, jakbym czytał o sobie:

„To jest bezcenne uczucie – wiedzieć, że ktoś trzyma za mnie kciuki, że dla kogoś
jestem ważny” – Marek B., 19 lat

„Nie spodziewałam się, że otrzymam skuteczną pomoc on-line. To było ogromnie pozytywne doświadczenie” – Joanna W., 37 lat

„Praca mnie spalała. Te spotkania pomogły mi odzyskać równowagę i zbudować jasny plan wyjścia z tej sytuacji” – Dawid S., 43 lata

Dodam, że w rzeczywistości udało mi się wyciągnąć z terapii jeszcze więcej.

Co dała mi terapia on-line w PROzytywnie?

Mogę powiedzieć z perspektywy czasu, że dała mi wiele. Nowy start.

  • Poczułem się lepiej. Zacząłem inaczej patrzeć na wiele spraw.
  • Stałem się bardziej asertywny. Łatwiej rozdzielić mi pracę od domu. Potrafię stawiać granice i ich pilnować.
  • Poczucie niezrozumienia, bezsilności, braku perspektyw i tego, że przyszłość to wielka, czarna dziura, zaczęło ustępować.
  • Poczułem, że znów mi się chce, że znów mi na czymś zależy. To niesamowita ulga. Myślałem, że już nigdy tak nie będzie.

I tu zaznaczę, że moim zdaniem terapia on-line w klinice zdrowia psychicznego „Profesjonalnie i Pozytywnie“ bardzo pomoże pracownikom branż, w których trzeba się mocno angażować, dawać z siebie wszystko. Wymieniłbym tu lekarzy i pracowników korporacji. Oni wiedzą, tak jak ja, jak łatwo się wypalić i nabawić lęków. Myślę, że terapia pomoże złapać dystans i zacząć dopuszczać do siebie różne emocje. A to droga do tego, żeby rozumieć siebie i w pełni akceptować.

Na koniec wspomnę o cenie za konsultację, bo wiem, że dla wielu osób to bardzo ważne. Wiadomo, że terapia premium będzie oznaczać koszty. Ale porównałem sobie cennik ze specjalistami z różnych gabinetów i stawki są w górnej granicy średnich widełek. A ponieważ współpracuję z człowiekiem, który ma ogromne doświadczenie kliniczne i jest profesjonalistą, uważam, że warto wygospodarować budżet. Z resztą, kiedy jest się w kiepskim stanie psychicznym, dobry specjalista jest po prostu nie do przecenienia. Nie żałuję ani złotówki. To najlepsza inwestycja w siebie.

koon
W przypadku artykułów sponsorowanych serwis koon.pl nie odpowiada za poprawność, kompletność ani jakość zamieszczonych informacji. Ewentualne szkody wynikające z ich użycia ponosi autor treści, do której prowadzi link, a nie właściciel strony.